Hetalia: Insane World

Duży dom, wielki ogród i jeszcze większy rozgardiasz! - Personifikacje przejmują to forum!
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nie, nie zwariowałeś. Jeszcze.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Pan Wargin
Admin
avatar

Join date : 22/05/2016
Skąd : Stąd, a jakże.

PisanieTemat: Nie, nie zwariowałeś. Jeszcze.   Wto Maj 31, 2016 9:31 pm

Kraj/ wyspa/ miasto:

A co, jeśli nie jestem żadnym z nich?

Imię i nazwisko postaci:

Tak, to już możesz wiedzieć. Nazywają mnie Pan Wargin. Nie powiem Ci, jak dawno nadano mi to imię... Moje dziewięć kocich żyć nie wystarcza, żeby to opisać.

Data urodzenia i wiek:

Wspomniałem już, że moje dziewięć żyć to mało? Choć podobnież nie wyglądam tak staro...

Charakter:

Pytać się o to kogoś, z kim się rozmawia, jest drobnym nietaktem... Jeśli jednak muszę, opiszę siebie, w miarę możliwości obiektywnie.
Mówi się, że zwierzęta nie mają duszy. Ja jednak nie mogę się z tym zgodzić. Pomimo tego, że los postanowił zadrwić sobie z mojej inteligencji i umieścił mnie w tak kruchym, choć wcale nie nieidealnym ciele, nie można mi zarzucić braku duszy! Tak, koty to w rzeczywistości stworzenia o niespotykanym wręcz uroku osobistym i uduchowieniu, czego sam jestem przykładem, jak mniemam.
Często kotom, a już w szczególności podobnym do mnie, przypisywano zło i ciemne moce. Wierutne kłamstwa! Nie imam się uczynków niesprawiedliwych i nieuczciwych, na wszystko mam własną miarę, której uparcie się trzymam już od kocięcia. Ludzi traktuję z dystansem, nie ufam od razu (toż to głupota), ale staram się nie okazywać chłodu w mojej postawie. Nigdy nie jestem złośliwy ni krnąbrny. Nie to, co wy, co chwila doszukujący się w sobie zła, darzący się pogardą i wstrętem. To was właśnie wszystkie stworzenia powinny nimi darzyć! Nienawiść między wami nie wiąże się w żaden sposób logicznie z prawym postępowaniem.
Ach, miało być o mnie? Tak, tak. Wracam. Lubię przyglądać się wam, ludziom, mimo wszystko. Ciekawi mnie wasze postrzeganie świata, tak proste i pierwotne. Bitka, pożywienie, kopulacja, znów bitka. Stworzenie takie, jak ja, na szczęście wyzbyło się tego prostactwa. W zamian tego my, koty, pogrążamy się w nostalgii, analizując wartości nas otaczające, zachodzące wokół procesy i kontemplując istnienie świata. Nie pożytkujemy energii w sposób nadmierny, nie biegamy niczym dzieci za nic nieznaczącym celem. Niewielu z was potrafi w taki sposób oddać się rozwojowi psychicznemu, może właśnie przez to tak mało rozumiecie z przekazywanych sygnałów. Nie zmienia to faktu, że wasze bezsensowne działania czasem bywają zabawne i potrafią zainteresować wyżej rozwinięte istoty dla czystej rozrywki.
Dla kogoś takiego jak ja niepojętym jest jednak to, że zwierzę nieterytorialne, stadne, potrafi w taki sposób darzyć tak głęboką nienawiścią innych członków społeczności. Niczym nieuzasadniona przemoc kotom jest obca. Nigdy nie atakujemy, w sposób fizyczny czy psychiczny innego osobnika z zawiści, czy dla rozrywki. Zemsta nie istnieje. Kara-owszem. Wszelka frustracja, jaka we mnie i mi podobnych występuje w walce o terytorium. Co wami kieruje? Jeśli nawet waszym terytorium nazwać te... mury... źródłem zła w was jest dezorganizacja!
Organizacja powinna być priorytetem w społeczeństwie. Bez organizacji powstaje zamęt, z zamętu- wojna. Koty, wyzbyte dezorganizacji, radzą sobie wspaniale, w odróżnieniu od was. Wasze zagubienie śmieszne jest tylko chwilowo. Później niepokoi.
Jedną z niewielu wad mojego charakteru jest ta niewspółmierna do ciała ciekawość. To, co robicie, jak działacie, jak pracuje wasz mózg, zachowania społeczne, antyspołeczne... Fascynujecie mnie. Jesteście moją słabością, tuż obok polędwicy cielęcej. Tak, świeża polędwica cielęca to wasz konkurent, z którym równać się nie możecie. Wróćmy jednak do meritum. Moja ekscytacja waszą egzystencją to prawdziwa pasja. Potrafię cały dzień analizować wasze zachowania. Gdybyśmy się tylko rozumieli trochę lepiej... Mógłbym wam pomóc.
Bo potrzebna wam pomoc. Nie raz widuję osoby, które nie zupełnie wiedzą kim są i jak działają. Nieskromnie mogę powiedzieć, że behawior ludzki mogę schować pod najmniejszym pazurem, nie sprawia mi wiele czasu, „rozgryźć” co siedzi w danym człowieku. Dużo więcej czasu zajmuje mi analiza sposobu waszego myślenia, kojarzenia faktów. Nikt o zdrowych zmysłach nie wiązałby rzeczy sobie dalekich w jedną historię, podczas gdy u was to norma! Niesamowite!
Nie jestem jednak jakimś fanatykiem homo sapiens. Można powiedzieć, że nie darzę was dużą sympatią. Ograniczam się do fascynacji waszym zachowaniem, spoufalanie się z obiektem tak prymitywnym mogłoby tylko zaszkodzić komuś takiemu, jak ja. Tylko paru ludzi zasłużyło sobie na moją prawdziwą sympatię, z czego nie żyje niemal każdy.
Długie życie nie ma tylko plusów. Jednym z poważnych ujm w takiej egzystencji jest brak bratniej duszy. Miałem tu przyjaciół równie inteligentnych, jak ja. Jednak, z niewiadomego powodu, tylko ja dotrwałem do tej chwili, by z tobą porozmawiać. Przeżyłem swoich rodziców, rodzeństwo, dzieci i wnuki. Z czasem stało się pusto. Nie narzekam jednak na samotność. Dbam o siebie, znajduje sobie nowe zajęcia, a obserwacja was sama w sobie jest już zajmująca. Dzień za dniem pozwalam wlec się czasowi, nie martwię się tym, co będzie. Jak daleko sięgają moje możliwości- staram się jednak coś zmienić. Raz się udaje, raz plany upadają już w fazie projektu. Nie brak mi samozaparcia, lecz czasem osoby trzeciej. Bez spojrzenia z boku, które pohamowałoby aspiracje i zbyt daleko idące plany, niektóre projekty upadają... Często z powodu za małego nakładu łap.
Nie przepadam za zimą. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię- to, czego nie lubimy, można zmienić- zimy nie zmienię. Pogodziłem się z jej istnieniem, ale w chłodne, śnieżne dni, wygrzewam się raczej przed tutejszym kominkiem. Wszystko ma jednak swoje plusy- przystosowaliśmy swoje ciało do takich temperatur, tworząc je jeszcze bardziej idealnym i niezastąpionym. Niestety wam, ludziom, brak możliwości dostosowania się. To kolejny fakt przemawiający za wyższością mojego gatunku.
Wspomniałem już o ciemnych mocach. Stworzenia tak silne i inteligentne, jak koty, prędzej czy później, musiały zostać skojarzone z jedynymi ludźmi, które można było w jakikolwiek sposób z nami porównywać- mowa oczywiście o wiedźmach. Ludzka zawiść i zazdrość, jak i ślepy strach nie pozwoliły im jednak istnieć i, niestety, z głupią zawsze mądra jednostka przegra. Głupia nie ma oporów przed czynieniem krzywdy. Pechem jest, że owe kobiety nigdy nie przerosły nas inteligencją, ani jej nie dorównały. Choć z tego samego powodu dla społeczności kotów nie istniała konkurencja. To my wyszliśmy z tego konfliktu cali, czyż nie?
Tak? Wydaję Ci się pyszny? Nie, pycha broni się przede mną. Koty nie bywają pyszne. Dumne z siebie, z własnych możliwości i osiągnięć- nigdy pyszne. To, co pomyślałeś to dla mnie wręcz obraza. Czego jednak mogę się spodziewać po człowieku? W głowie macie tylko to, by upokorzyć kogoś, lub być lepszym we własnych oczach. Tylko we własnych.

Wygląd:

Nie masz dość? No dobrze... Teraz wygląd?.. Cóż mam opisywać? Widzisz mnie przecież dokładnie. Niewystarczająco wyraźnie mój obraz dociera do twojego mózgu?.. Niech będzie. Poświęcenie niczego nie warte, ale a nuż wspomogę twój rozwój umysłowy. Przysłużę się trochę światu...
Jak pewnie zauważyłeś, jestem kotem. Nie uszła Ci pewnie jeszcze uwadze pewna sprawa- jestem dość... pokaźnych rozmiarów. Tak, państwo, w których domu mieszkałem... Czemu przerywasz? Jacy właściciele? Przecież nie mam właścicieli... Porażające, że używasz takiego słowa w moim kierunku... Dla wygody nazwę ich państwo. Nazwiska są zbyt oficjalne. Tak czy siak. Państwo, w których domu mieszkałem, nazwało mnie po kocie, który  podobnież zasłynął w historii ze swojej wielkości i morderczego charakteru, co, jak już pewnie wiesz, w przypadku kotów, jest nonsensem. Mierząc na oko, jestem nieco większy niż... Maine coon? Chyba tak nazwaliście te długowłose piękności rodem z Ameryki. Nie jestem może tak pięknie ubarwiony i nie mam tak długiego włosa, ale wzrostem ich przerastam. Nie wiedzieć czemu, moi rodzice byli dużo mniejsi... Tak jak moje dzieci i wnuki.
Moja szata jest kruczoczarna. Nie, nie czarna, nie popielatoczarna, nie mam rudych refleksów, „krawatek”, „skarpetek”, czy jakie jeszcze nazwy wymyśliliście na odmiany barwne na sierści. Jestem kruczoczarny. Przez tyle lat nie nabawiłem się ni jednego siwego włosa, a zważywszy na mój wiek, chociażby podbrzusze, czy broda powinny siwieć. Długość... Porównując dalej do Maine coon- mam krótszą, choć niewiele. I gęstą na tyle, by nie dało się bez większych trudności zobaczyć pod nią skóry. I nie, kleszcze niechętnie goszczą przy mnie, więc i o jakichkolwiek wyłysieniach nie ma mowy.
Dużo ludzi zwraca uwagę na moje oczy. Są aż tak niesamowite? Rozumiem, że odcień, jaki przyjmują, nie jest dość często spotykany, ale tak skrajne emocje, jakie wywołuję swym spojrzeniem, były dla mnie zaskoczeniem. Wydawałoby mi się, że złoto-miedziane oczy nie są atrakcyjne nad wyraz mocno. Jedynie, kiedy prawdziwie mogą niepokoić i kiedy jest to dla mnie w pełni zrozumiałe, są zachody słońca, ewentualnie płomienie, odbijające się w moich oczach. Z powodu odmiennej budowy oka, niż u was, światło w inny sposób przedstawia się na moich tęczówkach i źrenicach. Wtedy też wydają się niemal białe. Państwo, które mieszkało tutaj, twierdziło, że moje oczy w takich sytuacjach płonęły żywym ogniem, co oczywiście jest bzdurą. Poza tym kolorem moje oczy nie odbiegają od standardów. Migdałowy kształt, niezbyt szeroko rozstawione względem siebie i proporcji czaszki. Nic specjalnego.
Nos? Takich szczegółów także potrzebujesz? Nic w nim nadzwyczajnego- czarny, lśniący od naturalnej wilgoci. Nie bywa przesuszony- nigdy nie miałem problemów zdrowotnych ani nie przegrzewam się specjalnie. Jest może tylko nieco szerszy niż u mniejszych kotów, ale to raczej ze względu na moją rosłą budowę ciała.
Och! Mówiąc o budowie! Nie umknęło ci chyba, że nie jestem typem chuchra. Dbam o siebie psychicznie i fizycznie. Nie, nie jestem „spasiony”, jak to określacie. Moja waga trzyma się w normie od... wielu lat. Nie jadam przetworzonej żywności, nie pijam mleka, gospodarka mojego organizmu pozostaje w normie, kondycyjnie także nie mam na co narzekać. Niektórzy zarzucają mi wręcz zbyt dużą prędkość poruszania! Po co jednak stąpać ciężko i ospale, skoro z gracją można iść sprężyście i intensywnie?
Wracając. Co dalej? Jak to? Masz wątpliwości co do mojego uzębienia, och. Nie, wszystko z nim w porządku. Białe jak u podlotka. Nie ma mowy o kamieniu, bo i czemu ma się osadzać? Nie ma powodu, dla którego moje zęby miałyby mieć się źle. Wszystkie na swoim miejscu, mocne i ostre. Wystarczająco ostre.
Uszy mam zwyczajne, stojące, raczej zaokrąglone niż szpiczaste. Sierść na nich i wewnątrz mam raczej krótką, przylegającą. Ot, zwykłe uszy.
Cóż jeszcze mogę powiedzieć... łapy? Stosunkowo długie, ale nie chude, należę do masywniejszych kotów. Jak wyglądałbym na szczudłach? Owe łapy, wszystkie cztery, wyposażone mam w pazury, zawsze wyczyszczone, ostre, schowane, gdy nie ma potrzeby posługiwania się nimi. Szkoda tępić tak doskonałe narzędzia. „Poduszki” łap, że w taki sposób uproszczę, także są całe czarne. I, pomimo tego, że często bywam na zewnątrz domostwa, nie należą raczej do szczególnie twardych. Określiłbym je jako... pośrednie. Nadają się do wypraw po ogrodzie, ale jednocześnie nie drażnią na miękkich aksamitach posłania.
Zapomniałbym o atrybucie niemal każdego kota! Nim akurat z czystym sumieniem mogę się pochwalić. Ogon. Pokaźnej grubości, gęsty, zawsze uczesany i lśniący. Często noszę go w górze, w końcu czemu mam chować taki skarb pod siebie? I nie, nie toleruję nazywania go „wyciorem do butelek”. Kiedy państwo usłyszało to od jednego z przebywających tu młodzieńców, krnąbrny był i niezbyt opanowany... szybko opuścił domostwo. Niestety do tej pory niewiadomym jest dla mnie, gdzie tak prędko został odesłany...
To tyle? Chcesz coś jeszcze wiedzieć?

Relacje:

Dopytywać o takie szczegóły? Cóż... Wiele z informacji, które mógłbym ci przekazać, jest niewartościowych- osoby, z którymi miałem jakiekolwiek relacje większe niż „Jesteś. Nie przeszkadzaj” po prostu już nie żyją... Jest jednakże jeden chłopiec, o którym mogę Ci powiedzieć.
To od niego zaczęła się moja fascynacja takimi jak ty. Był inny od reszty państwa przebywającego w dworze. Był... wyjątkowy. Obserwowałem go wiele lat, od maleńkości. Mam wrażenie, że on także lubił mnie i radość sprawiało mu przebywanie ze mną. Chłopiec rozwijał się, opowiadał mi najróżniejsze rzeczy. A ja słuchałem i przyjmowałem do wiadomości jego troski, radości, dylematy. Często złość. Chociaż nigdy nie podniósł na mnie ręki. Nie pozwoliłbym mu na to.
Mijały lata. Relacje z chłopcem tylko nabierały rozpędu. Przebywałem z nim niemal non stop, by obserwować jego zmiany charakteru i dostrzegania świata. Czasem mnie niepokoił, czasem bawił. Zawsze intrygował. Nie rozmawiał zbyt często ze swoją rodziną ani z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Najczęściej rozmawiał ze mną. Kto wie, może widział we mnie jedyną osobę myślącą w jego towarzystwie? Wiele by się nie pomylił...
Rodzina chłopca nie grzeszyła inteligencją. Nie miał z nimi zbyt wiele wspólnego, za co ci wielokroć obrzucali go plugastwem i wyrzucali swoją frustrację w jego kierunku. Bali się go. Bali się jego spojrzenia na świat, jego opinii i dużej dawki... czegoś, czego nazwać nie potrafię. Oni nazywali to dziwactwem... dla mnie było darem. Odróżniał się- mimo że kierowały nim te same instynkty, co resztą jego gatunku, okazywał je w inny sposób, bronił się przed prymitywnym myśleniem i postępowaniem.
Niestety, ku mojemu smutkowi, wypełniała go gorycz. Zatracał się w niej wyjątkowo mocno. Głęboko. Wżynała się w jego psychikę. Coraz częściej rozmawiając ze mną, zaczynał mówić coś, czego nie mogłem całkiem zrozumieć... Słuchałem go. Cały czas.
Widziałem wszystko. Tamtego dnia, pierwszy raz odczułem smutek z powodu śmierci kogoś, kto nie był stworzeniem dorównującym mi inteligencją. Chłopiec odszedł. Został zamordowany przez tę bandę. Czuwałem przy miejscu jego „pochówku”. Czuwałem długo. Państwo nie chciało, bym tam był. Ich złość i nienawiść trwała nawet po śmierci chłopca. Pewnego dnia jednak... obudził mnie dźwięk. Nie chciałem go usłyszeć. Nie wiedziałem czy tego chcę. Później obserwowałem to wszystko.
Zemstę. Zemstę, która jest mi zupełnie obca. Oczarowała mnie. Nie mogłem oderwać wzroku, pomimo że czułem obrzydzenie i wstręt. Do dziś je czuję... Do dziś też nie mogę się opanować, by na to nie patrzeć.
Cały czas towarzyszę chłopcu. On, na swoje lata, także trzyma się dobrze. Myślałem, że szybciej rozpadnie się w pył, pozostawiając po sobie tylko wspomnienia. Wspomnienia, od których wszystko się zaczęło...

Inne informacje i ciekawostki:

Nie masz dość? Nie, przecież wy nigdy nie macie dość... Co mogę powiedzieć...
Nie lubię otwierać pyska na daremno. Nie czuję potrzeby raczenia ludzi miauczeniem.
Przez większą część dnia staram się szukać sobie zajęcia. Często wam towarzyszę, choć staram się nie wychylać.
Nie noszę obroży, szelek, ani nic z tych rzeczy. Moje futro jest wystarczającą ozdobą, a nie zamierzam uciekać skądś, gdzie spędziłem całe życie. Furmanki tu nie jeżdżą.
Mam słabość do cielęciny, ale to już wiesz.
Mimo że nie lubię się spoufalać- drobna pieszczota z twojej strony nie sprawia dla mnie problemu. Tylko nie próbuj być natarczywy...
Nie ganiam za piórkiem, za kłębkiem wełny, za sznurkiem. Nie licz na to. Robiłbym to tylko dla ludzkiej satysfakcji. Ta mi niepotrzebna.
Nie musisz zostawiać mi uchylonych drzwi, jeśli chcesz, żebym cię odwiedził. Sam znajdę sobie drogę.



Czy teraz jesteś zadowolony? Co...?

Lubię pociągi?..

Doobrze, uznajmy, że lubię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://insane-hetalia.forumpolish.com
 
Nie, nie zwariowałeś. Jeszcze.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokaż swoją twarz!
» Gify, gify i jeszcze raz gify!
» Stary wampir i jeszcze starsi wrogowie
» Alexander Everill

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia: Insane World :: FORUMOWE "MUST HAVE!" :: Karty postaci-
Skocz do: