Hetalia: Insane World

Duży dom, wielki ogród i jeszcze większy rozgardiasz! - Personifikacje przejmują to forum!
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Best Korea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Korea Północna

avatar

Join date : 22/08/2016

PisanieTemat: Best Korea   Pon Sie 22, 2016 7:39 pm

Kraj/ wyspa/ miasto: Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna. Powszechniej znana jako Korea Północna

Imię i nazwisko postaci: Hyesoo Im

Data urodzenia i wiek: 15 sierpnia; wygląda na około 23-24 lata

Charakter: Korea, always sunny, always party. Mniej więcej taki obraz jej życia wyłania się z północnokoreańskich mediów. A jak jest? Właściwie nikt nie wie. Koreę Północną określa się mianem najbardziej odizolowanego państwa na świecie i to skutkuje między innymi tym, że o Hyesoo wiadomo niewiele. A ona jest zbyt zamknięta w sobie, żeby rozpowiadać wszem i wobec o wszystkim, co się u niej dzieje. Zwłaszcza, gdy źle się dzieje. Z historii nauczyła się między innymi tego, że lepiej dusić niektóre rzeczy w sobie niż pozwalać innym widzieć, jak angstuje. Bo chwalić się, co to dobrego się u niej nie wymyśliło albo jak to u niej jest lepiej niż wszędzie indziej, potrafi. Ba, nawet zażarcie broni tej pozycji. Okazjonalnie nawet rzuci jakąś dłuższą przemową z tej okazji, bo przeważnie jednak wierzy w wyższość lakonicznych stwierdzeń.
I bardzo pilnuje, żeby żadna niepropagandowa informacja nie wydostała się na zewnątrz. Ogólnie wobec obcych jest nieufna. Bo przecież jeśli powie coś nie tak, to ktoś to może potem wykorzystać przeciwko niej. I jeszcze okaże się, że ktoś dowie się, że u niej nie ma krainy powszechnej szczęśliwości. Nie do końca dotarły do niej informacje, że i tak wszyscy wiedzą. Utrzymuje zatem, że jest dobrze, a rzekomi uciekinierzy to tak naprawdę sprawka Południa. Czasem jednak właśnie z powodu kiepskich warunków włącza jej się tryb roszczeniowy. No bo ona jest Koreanką z Północy i widzisz drogi rozmówco, jak ona ma źle, masz jej pomóc. Plus, mimo bycia najbardziej odizolowanym krajem świata nie cierpi, gdy przez dłuższy czas nikt o niej nie mówi i dla atencji straszy świat atomówkami. (Choć sama uważa, że ta wojna z Ameryką mogłaby już się odbyć, bo ile można słuchać o przygotowaniach do niej.)
Zaciska zatem zęby i poświęca się pracy. Nawet nie trzeba jej namawiać, żeby wykonała dodatkową robotę, bo często i tak zrobi sama z siebie. Może i jest pod koniec dnia zmęczona, ale przecież za kolonizacji i wojny było gorzej. A w wolnych chwilach poświęca czas rozmyślaniu o przeszłości i przyszłości. I niezbyt rozumie Yonga, który porzucił to uczucie melancholii na rzecz powszechnej- i najwyraźniej zupełnie szczerej- radości. Rym przypadkowy.
Z reguły słucha się tych, których ma nad sobą. Z reguły oczywiście, bo Japonii, mimo chwilowego zwierzchnictwa nad jej i Południa terenami, nienawidziła i w miarę możliwości się przeciwstawiała. Ale dynastii Kimów słucha się bardzo i darzy ich wielkim szacunkiem. I tylko czasem frustracja ją bierze, że mimo komunizmu im się wiedzie tak dobrze, a reszcie nie. Ale się stara. Robi na własną skalę interesy, jakoś tam powoli się rozwija i legenda głosi, że ma już w domu peerelowskie meblościanki i nowszy, chiński telewizor. Kombinuje zresztą, ile wlezie w życiu codziennym- wiele rzeczy zdobywa z czarnego rynku albo kupuje po taniości w Chinach. Gdyby MacGyver nie był amerykański (i gdyby miała o nim większe pojęcie), to na pewno by się nim inspirowała.
Pragmatyczna do bólu. Nic się nie może zmarnować, wszystko i wszyscy muszą się do czegoś przydawać. Dawanie typowych kurzołapów też nie leży w jej guście. Dlatego, podobnie jak Yong, na parapetówę może przynieść papier toaletowy czy środki czystości.
Jednak pomimo wszelkiego posłuszeństwa i o ile naprawdę potrafi być spokojna, może nawet miła, o tyle charakterek też z niej wyłazi. Nie ma większych oporów przed rozstawianiem po kątach czy złośliwościami. Kiedy trzeba będzie komuś nawrzucać (może tylko nie przełożonym), to nawrzuca. W porywach nawet uderzy, jak mocniej się zdenerwuje albo sytuacja będzie tego wymagać. Może nawet kogoś wystawić do wiatru bez wahania, jeśli ona na tym nie ucierpi; wszak sami Koreańczycy z Północy ostrzegają „nigdy nie ufaj Koreańczykowi z Północy”. Bywa sadystką, choć nie jest to coś, co powiedziałaby nowo poznanej osobie. Łatwo wpada w gniew i nie uznaje tego za wadę- w końcu trzeba drugiej osobie dosadnie pokazać, że nie można nią pomiatać. Ogółem woli pierwsza zaatakować czy pokazać siłę, bo dla niej okazanie słabości to praktycznie kwestia honoru.
W miłości chłodna, bardziej zakochana chyba w ideach niż innych. Dla niej miłość to bardziej rodzaj poświęcenia i odpowiedzialności. A że wobec kraju też musi być lojalna, to na myślenie o uczuciowych sprawach też nie ma za wiele czasu.

Wygląd: 1,55m (nie)szczęścia. Nawet jej męską wersję świat zachodni zaliczyłby do kurdupli, bo byłaby ledwie 10cm wyższa. Ze względu na złe odżywianie jest niższa i chudsza od Południa, co w porównaniu z drobną budową ciała daje dość spójny, ale nieszczególnie zachwycający widok. Nawet niespecjalnie musi brzuch wciągać, żeby gdzieś wystawał, choć kawałek kości. Przeważnie jednak tego nie widać, bo zakrywa się ubraniami. Na specjalne okazje ma tradycyjne hanboki, a nawet mundur. Na co dzień zaś ubiera się prosto i niewyszukanie, bo ubranie to dla niej jeden z elementów wygody. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że czasem jej tradycyjne stroje są bardziej ozdobne od współczesnych. Takie nie musi być jakoś szczególnie ładne, póki będzie w dobrym stanie. Jasne, czasem zaszaleje, zakładając minisukienkę jak idolki z zespołu Moranbong, ale to „czasem” następuje tak rzadko, że można się zastanawiać, czy aby na pewno ktoś ją widział w mini. Choć prędzej założy mini niż bluzkę na ramiączkach, bo w jej stronach mniej wypada pokazywać ramiona niż nogi.
Niejako zainspirowana żoną najmłodszego Kima ścięła włosy do ramion. Niewiele z takimi, prostymi jak druty, włosami, można kombinować, ale jej fryzurowe szaleństwo jakoś nie obchodzi. Wygląda znośnie z takimi, to dobrze. Czasem może je upnie, ale przeważnie nawet się tym nie przejmuje i chodzi z rozpuszczonymi. W podobnym stopniu przejmowała się prostą grzywką, którą kiedyś pielęgnowała, ale potem przestała podcinać i odgarniała rosnące włosy na bok. Takie uczesanie spodobało jej się na tyle, że pozostała z nim do dziś. Z boku sterczy jej także loczek, podobny do tego południowego. Tylko z tą różnicą, że skierowany w dół i nie zacieszający aż tak, jak ten drugi.
Oczy w ciemnej oprawie właściwie jako jedyne zwracają uwagę w okolicach jej twarzy, chudej jak reszta ciała. Przez ostatnie sto lat z haczykiem przyzwyczaiła się także do zaciskania ust i głównie z takim zawziętym/mało przyjaznym wyrazem twarzy można ją zobaczyć.

Relacje:

Korea Południowa: brat bliźniak, z którym się wychowywała i z którym przez wieki była mniej lub bardziej blisko. Walczyli ze sobą, owszem, potrafili się na siebie obrazić, ale też potrafili się dogadać. Typowe rodzeństwo, można by rzec. Bardzo zbliżył ich okres japońskiej okupacji, ale potem pojawiły się zbyt różne wpływy i w ich relacjach, mówiąc oględnie, mocno się popsuło. Obecnie od lat oficjalnie pozostaje z Południem w stanie wojny, a jej stosunek do brata jest mocno niejednoznaczny. Niby chętnie obmyśla, jak tu by się nad nim poznęcać, ale też przejmowała się tym, że on pewnie nie ma pieniędzy (sic!). Yong działa jej na nerwy, ale ona jemu też, więc są kwita. Można się zastanawiać, do jakiego stopnia jej nienawiść do Południa jest szczera, a do jakiego wyuczona. Bądź co bądź, najwięcej pomocy Hyesoo otrzymuje właśnie od niego. I przyjmuje bez większego wahania, bo „mam tak źle, masz mi pomagać”. Nawet tęskni do czasów, kiedy byli jedną Koreą. Ogólnie to nie tak, że ona nie chciała zjednoczenia Korei. Chciała, tyle że na swoich warunkach. Potem jej przeszło, bo obawiała się, że wtedy stopa jej życia się pogorszy. Nigdy też nie nazwie go Koreą, zawsze Południe, bo to ona uważa się za jedyną prawowitą Koreę. I choć uznaje go za jednego z trzech największych wrogów, to jego traktuje ciut bardziej lajtowo, bo jej zdaniem nie został amerykańskim popychadłem z własnej woli.

Chiny: kiedyś ten, który wiele ją nauczył i wzór do naśladowania. Przez lata kultura chińska miała w Korei taki status, jakim swego czasu w Europie cieszyła się kultura francuska. Zresztą, Hyesoo wciąż widzi w nim autorytet. Czuje też, że to jedno z tych państw, z którym może zupełnie szczerze porozmawiać o wszystkim. No i dobre z niego źródełko kasy, choć dla Koreanki to sprawa bardziej praktyczna. Podczas głodu w latach 90-tych zaopatrywał ją w jedzenie, teraz daje pieniądze, dzięki którym jakoś daje radę. Jednak nie była to jednostronna pomoc, bo i ona przyjęła chińskich uciekinierów. Obecnie trzymają się razem, nawet pomimo tego, że Chińczykowi ostatnio przestają pasować niektóre jej działania. (No i należy do państw, które po prostu wnerwiają chińscy turyści, ale ciii. Póki przyjeżdżają, jest dobrze). Co znamienne, i Chińczyk ją w przeszłości atakował, ale jemu jakoś potrafiła wybaczyć i puścić w niepamięć. Następnemu panu z tej listy już nie.

Japonia: o ile w przypadku Południa na jakimś poziomie jeszcze darzy go sympatią, o tyle Japonii nienawidzi szczerze. Wydawało jej się kiedyś, że poza w miarę neutralne/nieco negatywne relacje nigdy nie wyjdą. Ot, jako sąsiedzi nie byli jakimiś wielkimi sojusznikami, walczyli ze sobą, ale szło się w miarę dogadać. Z naciskiem na „w miarę”. Jednak najbardziej dał jej i Południu w kość w okresie, gdy Kiku zachciało się zawładnąć Azją. Sporo złego w Korei wyrządził, za co znienawidziła go tak bardzo, że obecnie, zapytana o wrogów, na jednym wdechu wymieni właśnie jego, na równi z Południem i Ameryką. Odpłaciła mu głównie porwaniem Japończyków, bo do wojny z resztą świata cały czas się przygotowuje. Ale może przewrotnie pochwalić się jednym- żadne inne państwo tak źle nie postrzega Korei Północnej, jak Japonia.

Singapur- zdawałoby się, że komunistyczne państwo największą sympatią będzie darzyć tylko inne komunistyczne państwa, choć Singapur może się okazać wyjątkiem potwierdzającym regułę. Bo ona bardzo lubi tą siostrę. Jeden z największych partnerów handlowych, który nawet obiecał większe inwestycje, gdyby tylko Korea tego chciała. Obywatele obu tych państw mogą odwiedzać te kraje bez wiz- i o ile Singapurka zastrzega, że do niej tylko do 30 dni, o tyle Korea ram czasowych nie podała.

Wietnam- swego czasu mieli dobre i ożywione relacje, obecnie są tylko dobre. Wymiany studenckie czy pomoc w wojnach były znaczne- może i w wojnie wietnamskiej walczyło więcej pułków z Korei Południowej, ale za to te z Północy bardziej się przykładały. Tak przynajmniej utrzymywał Kim Ir Sen. Potem Koreance nie spodobały się wietnamskie wybory i przestali być wielce bliskimi państwami. Mówi się jednak, że zmiany ekonomiczne u niej przebiegną tak, jak w Wietnamie i wydaje się, że mimo wszystko faktycznie widzi w siostrze jakiś model do naśladowania.

USA- jeden z wielkiej trójki jej wrogów. Już przed rządami partii niezbyt za nim przepadała, zła też była, że Alfred przyklepał jej obecność w japońskiej strefie wpływów. Ale dopiero potem Ameryś stał się dla niej uosobieniem wszelkiego zła. Jakieś relacje dyplomatyczne jednak mieli, mimo że mocno napięte. Do niedawna, bo zostały one zerwane z powodu amerykańskich sankcji, uznanych przez Koreę Północną za wypowiedzenie wojny. Co za szczęśliwy zbieg okoliczności, że przygotowania do wojny z Ameryką były jednym z tematów numer jeden od końca wojny koreańskiej.

Indie- mimo chwilowego pogorszenia stosunków dyplomatycznych przez nawiązanie przez Koreę relacji z Pakistanem, dogadują się bardzo dobrze. Handel, pomoc w razie potrzeby, edukacja- nie ma na co narzekać. Relacje między nimi są tak dobre, że USA proszą Indie o mediacje w sprawach dotyczących Korei. Bo większa szansa, że Hyesoo będzie chciała rozmawiać z nim, niż z Alfredem.

Pakistan- dużo handlu bronią, dużo handlu innymi rzeczami. Plotka głosi, że pomagał jej nawet rozwijać technologię nuklearną.

Malezja- przez pewien czas jedyny kraj, którego obywatele mogli wjechać do Korei Północnej bez wizy, co świadczy o swego rodzaju zaufaniu i sympatii z koreańskiej strony. Głównie ze sobą handlują i pracują nad zwiększeniem turystyki.

Mongolia- niemal z marszu uznał rząd Kim Ir Sena, pomagał jej też w wojnie. Spoko gość. Ona cały czas trochę żałuje, że u niego komunizm upadł, bo przez to ich zażyłe relacje się rozluźniły. W pewnym momencie nawet prawie się wyzerowały. Wciąż jednak nie patrzy na niego wilkiem.

Rosja- o tym panu też warto wspomnieć, bo swego czasu był jednym z największych autorytetów Koreanki i do dziś pozostaje jednym z największych partnerów handlowych. W czasach Zimnej Wojny współpracowali bardzo dużo. Teraz trochę mniej, choć wpływy i pozytywne postrzeganie Rosji zostało. Na swój okrutny sposób bawi ją fakt, że obecnie więcej Rosjan uważa jej program jądrowy za zagrożenie niż chciałoby wesprzeć Koreę Północną w ewentualnej wojnie.

Polska: o dziwo, dobrze go wspomina. Dawny brat komunista, który przyjął północnokoreańskie sieroty po wojnie i za to jest mu bardzo wdzięczna. Hyesoo wciąż umie powiedzieć parę słów po polsku („a za czym ta kolejka?”). Wprawdzie Felek teraz już nie jest aż tak bliski, bo nie dość, że transformacja ustrojowa, to jeszcze relacje dyplomatyczne z Południem, ale ona wciąż ma do niego sentyment.

Meksyk- ciężko znaleźć państwa, które tak by się od siebie różniły, ale trzeba przyznać, że darzy go sympatią. A to dlatego, że na początku zeszłego stulecia emigrowała tam większa grupa Koreańczyków. Wprawdzie zostali wykiwani przez pośredników, ale wielu zostało i Meksyk stał się ich domem. Ba, w tak ciężkim czasie próbowali nawet stworzyć tam swoją własną Koreę. Ona sama żałuje trochę, że nie wrócili, choć wie, że nieświadomie emigranci wybrali mniejsze zło.

Izrael- nie uznaje go i nie cierpi. Do tego stopnia, że gdy otwierała kraj dla turystów, zabroniła Izraelczykom przyjeżdżać tak samo, jak Amerykanom czy Japończykom. Bardziej jest „team Palestine”.

Pozostałe byłe/obecne kraje komunistyczne- kojarzy je w mniejszym lub większym stopniu. Kiedyś się bardzo ze sobą trzymali, teraz już mniej. Współpracuje z nimi na różnych polach; ogółem je lubi.

Inne informacje i ciekawostki:

- w Korei używa się osobnego pisma, które jako jedyne na świecie zostało sztucznie stworzone. Mimo że cały świat zna je pod nazwą hangeul, ona akurat woli nazwę choseongeul. Bo to bardziej takie „jej”. Choć z rozgraniczaniem rzeczy północnych od południowych tutaj akurat nie przesadza i mówi także urigeul („nasze pismo”). Niemniej jednak przyjrzyjmy się temu pismu bliżej… nieraz na przestrzeni dziejów modyfikowano je w mniej lub bardziej rewolucyjny sposób. Wyrzucano z niego znaki, które nie pasowały już do języka, albo próbowano wprowadzić nowe bądź zmienić sposób pisania. Jednym z tych znaków, których obecnie nie ma, jest ten w kształcie trójkąta. Wiecie, co jeszcze jest w kształcie trójkąta? Tak! Korea to Illuminati.
- Zgodność zgodnością, ale nawet tak neutralne święto, jak dzień koreańskiego pisma obchodzi w inny dzień niż Południe. Bo tak. Cud, że urodziny i rocznicę kapitulacji Japonii świętują tego samego dnia. Mianowicie, 15 sierpnia- w Dzień Wyzwolenia Korei spod japońskiej okupacji oraz dzień, w którym, kilka lat później, powstały koreańskie instytucje władzy.
- Jeśli w pieśniach na cześć Wodza pozamienia się słowo „Wódz” na „Chrystus”, to wyjdą prawdziwe chrześcijańskie pieśni. Ona jednak na to nie wpadła, bo choć chrześcijaństwo przez krótki okres było dla niej wyznacznikiem oporu przeciwko Japończykom, to potem było sukcesywnie wyrugowywane z jej ziem. Teraz wprawdzie wraca podziemnymi drogami, ale Hyesoo w życiu się nie przyzna, że mogłaby wierzyć w coś niebędącego komunizmem czy Umiłowanym Przywódcą. Tylko czasami, gdy upewni się, że nikt nie widzi, zdarza jej się pomodlić albo przejrzeć te wszystkie wysyłane z Południa wersety z Biblii, wydrukowane na odwrocie wizerunku któregoś z Kimów.
- Kiedy nikt nie widzi, ogląda także dramy przemycane z Południa. Mimo że głośno złorzeczy na tych, którzy je przemycają.
- Wielbicielka własnych pieśni ludowych i rewolucyjnych. Oraz socrealizmu. Kocha też azalie.
- Ostatnio Zachód ponownie pokochał lata 90-te. Wspomina się tamtą popkulturę, styl życia, wręcz idealizuje. Ona jednak ten okres wspomina po prostu źle, bo co jej nawet po kryzysie ekonomicznym na Południu, skoro u niej panował wtedy głód.
- Gdyby nudziło jej się w pracy, to zapewne rzucałaby odpowiednio naostrzonymi rzutkami do tarczy ze zdjęciami Japonii, Ameryki i Południa. Ale nawet nie ma czasu na nudzenie się w pracy.
- Poza koreańskim biegle mówi po chińsku- bo ważny i prestiżowy język w regionie- i dość dobrze po japońsku- bo została zmuszona do nauki. Nie chce natomiast nauczyć się angielskiego, dla zasady.
- Południe namiętnie zapożycza słowa z angielskiego, ona zaś ma u siebie więcej rusycyzmów. A w przypadku nazw niektórych miejsc czy krajów nie sięga po angielskie nazwy tak jak Yong, tylko stosuje te oryginalne. Stąd zamiast czegoś brzmiącego jak „Poland” mówi „Polska”; gimnastykowała się też z wymową oryginalnej wersji „Czechosłowacji”
- Stosunkowo mało się o tym mówi, ale ma własne linie lotnicze. Wprawdzie pod względem bezpieczeństwa wypadają słabo w porównaniu z innymi, ale to już coś. Otwiera się też na turystów i ostatnio sama częściej jeździ za granicę niż od czasów wojny koreańskiej.
- Ma dość wybiórczą wiedzę o sprawach związanych z jej własnym państwem. Wie o obozach czy zagranicznej edukacji Kim Dzong Una (nie wie tylko, gdzie ją odebrał), ale o takim wysyłaniu przez państwo obywateli do niewolniczej pracy w Europie już nie.
- Przyzwyczajona do tego, że wszelkie uroczystości czy imprezy w pracy trzeba oblać. Ale ma też słabą głowę. The struggle is real.
- Swego czasu, przez japońską okupację, nosiła japońskie nazwisko, ale nie przyznaje się do tego, bo niejako nie miała wyjścia, jak je wtedy zmienić i ten epizod najchętniej wymazałaby z pamięci. Gdy Korea była japońską kolonią, znaczna większość Koreańczyków pod wpływem Japonii zmieniała nazwiska, więc ona też. Starego japońskiego paszportu z tamtym nazwiskiem nie zniszczyła chyba tylko po to, żeby móc nim czasem pownerwiać Japonię.

Jest to nieco zmodyfikowana wersja KP, którą wrzuciłam także na Viertare i Hehetalię, więc podobieństwo nieprzypadkowe. Wspominałam też, że lubię pociągi?


Ostatnio zmieniony przez Korea Północna dnia Czw Wrz 08, 2016 6:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo
Admin
avatar

Join date : 22/05/2016
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Best Korea   Czw Wrz 01, 2016 6:05 pm

Po pierwsze. " Ale" nigdy nie stawia się na początku zdania! A u ciebie naliczyłam sześć takich przypadków, jak nie więcej.
Cytat :

Na swój okrutny sposób bawi ją fakt, że obecnie więcej Rosjan uważa jej program jądrowy za zagrożenie niż chciałoby wesprzeć Koreę Północną w ewentualnej wojnie.
To zdanie to trochę taki kompletny misz masz. Co więcej chyba nie " więcej", a "bardziej" i Rosjan to definitywnie facet, dlatego " chciałby".

Cytat :
Hyesoo do teraz umie powiedzieć parę słów po polsku („a za czym ta kolejka?”).
Nie " do teraz", a "dotąd".

Cytat :
Swego czasu, przez japońską okupację, nosiła japońskie nazwisko, ale nie przyznaje się do tego, bo niejako nie miała wyjścia, jak je wtedy zmienić(...)
Nie miała wyjścia, jak je wtedy zmienić?

Cytat :
(...)i z atencyjności straszy świat atomówkami.
Raczej dla atencji.

Cytat :
(...)wiele rzeczy ma z czarnego rynku albo kupowane po taniości w Chinach.
Dlaczego po albo zdanie przeszło w tryb bierny? Może kupuje po taniości w Chinach.

Cytat :
W miłości chłodna, bardziej zakochana chyba w ideach niż innych.
W innych kim/czym?
Cytat :

A że wobec kraju też musi być lojalna, to na myślenie o uczuciowych sprawach też nie ma za wiele czasu.
To drugie "też" jest ewidentnie nie potrzebne.


Cytat :
Czasem może je upnie, ale przeważnie nawet się tym nie przejmuje i chodzi z rozpuszczonymi
Nie przejmuje się czym? Tym, że czasem je sobie upnie?

Cytat :
Z boku starczy jej także loczek, podobny do tego południowego.
Sterczy.

Cytat :
Tylko z tą różnicą, że skierowany w dół i nie zacieszający aż tak, jak ten drugi.
Co to znaczy " nie zacieszający"?

Cytat :
Oczy w ciemnej oprawie właściwie jako jedyne zwracają uwagę w okolicach jej twarzy,
Ona ma te oczy w jakichś specjalnych ramkach? XD

Powstawiałam Ci też kilka przecinków, a niepotrzebne usunęłam.

Poza tym 1,65 cm to nie kurdupel. Wypraszam sobie Q_Q
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korea Północna

avatar

Join date : 22/08/2016

PisanieTemat: Re: Best Korea   Czw Wrz 08, 2016 6:55 pm

Cytat :
Co więcej chyba nie " więcej", a "bardziej" i Rosjan to definitywnie facet, dlatego " chciałby".
To "Rosjan" wrzuciłam w odniesieniu do narodowości, więc "bardziej" czy "chciałby" nie zgrywałyby się gramatycznie. Gdybym chciała napisać o Wani, to użyłabym słowa "Rosjanin".

Cytat :
Nie " do teraz", a "dotąd".
"Dotąd" właśnie mi tutaj nie brzmiało za bardzo, bo kojarzyło mi się z miejscem, a w odniesieniu do czasu się nie spotkałam. Skoro jednak już mamy coś zmienić, to proponuję wersję pośrednią p:

Cytat :
Nie miała wyjścia, jak je wtedy zmienić?
Dodałam wyjaśnienie.

Cytat :
Raczej dla atencji.
Może być i dla atencji, wisi mi to w sumie.

Cytat :
Dlaczego po albo zdanie przeszło w tryb bierny? Może kupuje po taniości w Chinach.
Aaa, faktycznie, magiczne zmienianie trybu w połowie zdania, dzięki za zauważenie.

Cytat :
W innych kim/czym?
Innych ludziach/personifikacjach?

Cytat :
Nie przejmuje się czym? Tym, że czasem je sobie upnie?
Tak, właśnie tym p:

Cytat :
Sterczy.
Literówki, literówki~ :"D gdzieś jakaś musiała się pojawić.

Cytat :
Co to znaczy " nie zacieszający"?
Że tak się nie cieszy jak tamten.

Cytat :
Ona ma te oczy w jakichś specjalnych ramkach? XD
No tak się mówi, no XD

Cytat :
Poza tym 1,65 cm to nie kurdupel. Wypraszam sobie Q_Q
Kurdupel w porównaniu z innymi tylko, no :c

A, i dziękuję za ogarnięcie przecinków, choć mój wewnętrzny Grammar Nazi nie może znieść widoku przecinka w "wystawał, choć kawałek kości." Przed "choć" powinno się je wstawiać, owszem, ale są konteksty, w których przecinek tam po prostu nie pasuje, bo rozdziela nie to, co trzeba. Zaufaj mi, jestem inżynierem lingwistką p:
Mimo wszystko nie sądziłam, że kiedykolwiek będę polemizować z czepianiem się o przecinki, you made it p:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo
Admin
avatar

Join date : 22/05/2016
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Best Korea   Czw Wrz 08, 2016 8:19 pm

Ok, więc akcept~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Best Korea   

Powrót do góry Go down
 
Best Korea
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia: Insane World :: FORUMOWE "MUST HAVE!" :: Karty postaci-
Skocz do: