Hetalia: Insane World

Duży dom, wielki ogród i jeszcze większy rozgardiasz! - Personifikacje przejmują to forum!
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pełna zagilbistość- nie mdleć z wrażenia!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prusy

avatar

Join date : 23/06/2016
Wiek : 316
Skąd : Z miejsca, którego godzien nie jesteś~

PisanieTemat: Pełna zagilbistość- nie mdleć z wrażenia!   Czw Sie 04, 2016 9:22 pm

„Prussia was not a country with an army, but an army with a country.” 
 Friedrich von Schrotter

Kraj/ wyspa/ miasto:
Orden der Brüder vom Deutschen Haus Sankt Mariens in Jerusalem
Deutschordensstaat
Herzogtum Preußen
Königreich Preußen
Freistaat Preußen
Prusy~

Imię i nazwisko postaci: Gilbert Beilschmidt

Data urodzenia i wiek: 
Oficjalną datą urodzenia Prusaka jest 18 stycznia. Wtedy też Fryderyk III, w roku 1701 mianował się „królem w Prusach”. Wiek mężczyzny ocenić można pomiędzy 24-27 lat. (według papcia Himy- 27. Ale co on tam wie!)

Charakter:
Prusy nie podobają nam się. To ludzie małostkowi. Szczędzą ciężko zapracowane pieniądze, na zakup armat i budowę koszar. Nie widziałam tu jeszcze prawdziwej twarzy. Każdy mężczyzna i każda kobieta wyglądają jednako. Sądzę, że są produkowani maszynowo, po pięć tysięcy dziennie a jawią się odrazu dorośli i ubrani, niby wojownicy Jazona.
Jakub Wassermann „Ewa”

Nie znasz Gilberta? Pierwsze wrażenie nie będzie więc dla Ciebie zbyt pozytywne. Nigdy nie miał łatwego charakteru, ale teraz, przez lata trwania w letargu, zdziwaczał jeszcze bardziej. Na pierwszy plan wysunie się od razu dość sztucznie wysoki poziom pewności siebie i okropny narcyzm. Komuś, kto sam tej pewności nie posiada mężczyzna wyda się życiowym szczęściarzem, któremu niczego więcej do szczęścia nie potrzeba. Jeśli jednak Prusak rozmawia z kimś, komu tej pewności nie brakuje- zachowanie to wyda się przerysowane. Czemu tak jest? Kiedyś nie było to tak zaostrzone- ot, Gilbert miał prawo czuć się dobrze, ba!, lepiej od innych, chociażby za sprawą sukcesów, które odnosił. Teraz zmieniło się to w pewnego rodzaju tarczę ochronną. Okazywanie słabości od zawsze było dla niego czymś niedopuszczalnym, więc w obecnej sytuacji nie pozostało mu nic innego niż zatrzymanie w czasach świetności. Wychodzi on z założenia ,że lepsze to niż użalanie się nad sobą. A to, że nie zawsze wygląda to na uzasadnione.. trudno!
Znajomi, czy rodzina Prusaka mają tę wątpliwą przyjemność, że mogą widzieć go bardziej swobodnego i naturalnego. Przed nimi po prostu nie ma sensu udawać, że jest cudownie. Bo ktoś, kto stracił poniekąd sens istnienia nie może nazwać swojego życia cudownym. W towarzystwie osób, które darzy jako takim zaufaniem, zdejmuje on maskę pana-najlepszego-na-świecie, co wcale nie oznacza, że jego snobizm i narcyzm znikają. Nabierają one za to bardziej naturalnego wydźwięku, nie są przerysowane. Co oznacza tylko tyle, że gdyby puścić ego Gilberta samopas nie rozsadziłoby ono ziemi na milion kawałeczków, a tylko zrzuciło satelitę z orbity. Malutka różnica. Tak, Gilbert uważa się często za lepszego od innych, mądrzejszego, przystojniejszego, silniejszego [dwiestronywyliczaniapóźniej], ale stara się dawać innym nadzieję na to, że chociażby mu dorównują (NAPRAWDĘ SIĘ STARA  ;_;).

„Prusak zabiera i tępi, mówiąc: to zawsze było twoje, ale ja to zabieram, bom mocniejszy.” 
Stanisław Tarnowski

Rzadko można dostrzec na twarzy Prusaka inny grymas, niż uśmiech półgębkiem, często z nutką pogardy. Gdy ma dobry humor zachowuje się raczej jak nastolatek, niż poważny mężczyzna. Głupie uszczypliwości, świńskie żarty czy kawały uznaje za najlepszą zabawę, jeśli tylko towarzyszy mu w nich ktoś bliski (bo tylko ktoś bliski zasługuje na to, żeby przebywać z Gilbertem). Nie należy do „sztywniaków”, bardziej pasuje do niego stwierdzenie „hulaj dusza- piekła nie ma!”.
Wydawać by się mogło, że taką osobę jak on trudno wyprowadzić z równowagi, nie jest to dużym błędem. Żywiołowy i bezpośredni Gilbert, w odróżnieniu od swojego cholerycznego brata, nie ma zbyt wielu punktów, które naruszone spowodują złość. Nie denerwuje go zbytnie lenistwo (nie przyjaźniłby się z Hiszpanem), żywe gestykulowanie czy niezbyt odpowiednie zachowanie przy jedzeniu (nie znosiłby Włoszka). Szybko czuje za to irytację przy zbyt dużym bałaganie i chaosie. Woli, gdy zachowana jest dyscyplina, porządek. Gdy coś ma być wykonane- to od razu i dokładnie tak, jak jest powiedziane. Sam przywiązany jest do porządku i pracowitości (choć to drugie z biegiem lat coraz to bardziej maleje na sile). Wszystkie obowiązki, jakie na nim spoczywały zawsze wykonywał ze starannością, a i z karnością u niego problemu nie było. Duży wpływ na to miał tak zakon, jak i tzw. pruski dryl, wprowadzony u niego w XVIII w. Zawsze skupiony na wojskowości i siłach zbrojnych państwa Gilbert wiele zasad życiowych przejmował od nich. Nie zmienia to faktu, że przez ostatnie lata bezczynności chłopaczyna się trochę rozleniwił- bez odpowiedniej motywacji nie para się specjalnie ciężką pracą. Jeśli jednak naprawdę mu na czymś zależy i robi to z własnej woli- robi to najlepiej jak tylko potrafi. Hałas zupełnie mu nie przeszkadza- sam często wydaje się być zbyt głośno.
Dość szybko za to Prusak wpada w pochmurny nastrój. Wszelkie rozmowy schodzące na tematy starych, czy tych mniej starych, czasów sprawiają, że mężczyzna czuje się lekko skonfundowany. W każdym z takich momentów na nowo zdaje sobie sprawę z tego, że dla niego pozostała już tylko przeszłość, a przyszłości nie będzie- nie, już dawno stracił nadzieję na to, że wróci. Bo, powiedzmy sobie szczerze- nie ma takiej opcji. Ukryty pod maską miłych wspominek smutek wychodzi z niego dopiero wtedy, gdy zostaje sam albo gdy jest wyjątkowo mocno pijany. Podczas samej rozmowy skrzętnie unika tematów dwudziestego wieku, płynnie zmieniając temat. Wyciąganie z niego informacji na siłę sprawia tylko urwanie rozmowy i ulotnienie się Prusaka. Z największą swobodą opowiada za to o czasach zakonu i początkach swojego istnienia- wspomnienia beztroski i „zabawy w wojny” nie uderzają w niego z taką siłą, jak te późniejsze. Nie jest to jednak dla niego żaden ratunek- kto jeszcze wspomina tak dawne czasy?
Gilbert nie należy do osób, które pocieszą, przytulą i wesprą w trudnych chwilach. Po prostu się na tym nie zna. Sam jest surowy, ma własne zasady i przyzwyczajenia, nigdy nie wymagał od kogoś umiejętności okazywania empatii i sam niekoniecznie potrafi ją okazywać. Nie raz zdarzy mu się palnąć coś, co niekoniecznie powinien w danej sytuacji, co może kogoś poważnie zranić lub obrazić.. załapie dopiero, gdy mu o tym powiesz. Bezinteresowność także nie leży w jego naturze. Nigdy nią nie grzeszył, a teraz, gdy nie pozostało mu nic innego, niż naprzykrzanie się bratu.. jeszcze ma komuś pomagać za free? Nie ma opcji.
Nie owija w bawełnę. Od razu mówi co myśli (choć niekoniecznie o sobie), nie ubiera tego w zgrabne słowa. Stara się, naprawdę się stara być przy tym taktowny- rzadko wychodzi. Nie oznacza to jednak, że jest wzorem cnót i nigdy nie kłamie- wręcz przeciwnie. Kłamie jak z nut bez żadnego problemu, najczęściej dla własnej wygody. Nie będzie on dobrym wyborem, jeśli chcesz komuś zaufać- o obietnicach też zdarza mu się zapomnieć (chociaż, jeśli naprawdę mu na tobie zależy- o to martwić się nie musisz).
Często nie daje także innym dojść do zdania. On wie lepiej i koniec! Nie raz wpędziło go to w kłopoty, ale nie zmieniło to jego opinii- masz liczyć na kogoś to licz na siebie.
W wolnych chwilach (na których niedobór narzekać nie może) nie siedzi w domu, a szwenda się wszędzie- po mieście, po lesie, po polach, wszędzie, byleby tylko się ruszać. Z tego samego powodu regularnie zdarza mu się biegać, czy ćwiczyć na siłowni- nie należy do „szczypiorków”, lubi gdy na jego ciele rysują się mięśnie, a fakt, że nie ma własnego państwa tylko dodaje mu werwy do udowadniania sobie swojej własnej siły. Dodatkową motywacją jest to, że braciszek także do słabeuszy nie należy- ma się z kim ścigać. Gilbert to jednak nie kupa mięcha, ani półgłówek, który nic poza sztangą czy crossfitem nic nie widzi. Przy niesprzyjającej aurze, czy chociażby wieczorami zdarza mu się oddać jakiejś ciekawej lekturze, pójść do kina, czy chociażby pograć na flecie. Gry na tym zgrabnym instrumencie nauczył go sam Fritz, także obcowanie z nim wywołuje w sercu albinosa miłe wspomnienia. Mężczyzna chwyta się wielu zajęć, żeby tylko zająć sobie wlekące się jeden za drugim dni. Zdarzało mu się nie raz wyjeżdżać gdzieś (oczywiście za pieniądze Ludwiczka), żeby odwiedzić stare kąty.  
Tak jak każdy ma hobby, tak każdy ma zajęcia do których nigdy w życiu nie chciałby wracać. Takim zajęciem w przypadku Gilberta jest papierologia. Nigdy nie lubił wypełniania dokumentów, babrania się w papierach, więc chociażby go ktoś na kolanach błagał nie podejmie się tego zbyt szybko (każdy ma swoją cenę~).
Niewielu rzeczy Prusak się boi. Nie ma on dziwnych fobii jak strach przed klownami, lęk wysokości czy arachnofobia.. jedyne czego się naprawdę boi to uczucie bezużyteczności. Jego chęć znalezienia sobie zajęcia to nie tylko próba zajęcia sobie czasu- to próba pozbycia się wiecznego uczucia, że jest niepotrzebny, że nie ma celu w życiu. Nic go tak nie przeraża, jak fakt, że miałby siedzieć i nic nie robić przez cały dzień, bo tak. Gdy nic nie robi uczucie bezradności wręcz go przytłacza, rozbija psychicznie. Staje się drażliwy, unika rozmów, pomimo że dalej stara się grać wyluzowanego pana idealnego. Myśl o tym, że nie masz sensu istnienia potrafi zdołować.
Niewielu ludzi Gilbert toleruje. Jeszcze mniejszemu gronu ufa. Ale jeśli zaskarbisz sobie sympatię tego specyficznego chłopaka skoczy on za tobą w ogień. Jest wierny przyjaźniom i chociaż bywa, że wątpi i kłóci się, a jako osoba uparta i nieustępliwa nie idzie na kompromisy- nie daje się łatwo przeprosić, a sam nie przeprasza niemal nigdy, z czasem wraca jak gdyby nigdy nic do przyjaciela w duszy kuląc pod siebie ogon, czego jednak nie warto oczekiwać na zewnątrz. To samo działa w drugą stronę. Mimo tego, że już dawno przebaczył i nie chowa urazy, na zewnątrz dalej idzie w zaparte i kręci bata na osobnika przepraszającego. Czemu? Sam nie wie. Tak już ma.
Wielką słabością Gilla jest piwo. Faktem jest, że czasem z nim przesadza, szczególnie, gdy za długo nie ma nic do roboty i zaczyna mu odbijać szajba. Złoty płyn traktuje jako lekarstwo na troski, co nikomu nie wychodzi na dobre. Zazwyczaj jednak, gdy jest w towarzystwie, czy pije ot po prostu, pod meczyk, trzyma umiar i nie pije do nieprzytomności. Co nie zmienia faktu, że piwko „ot po prostu” zdarza mu się nazbyt często. Innych używek się nie dotyka, choć miał epizod z papierosami- dawno je rzucił, a ciężkie narkotyki to rzecz mu zupełnie obca.
Często zdarza mu się krytykować wiele pomysłów, czy osiągnięć z jednego prostego powodu- sądzi, że sam zrobiłby coś lepiej, bądź jego pomysł jest po prostu lepszy. Pomimo tego Gilbert dość szybko jest w stanie stwierdzić, czy ktoś mu imponuje. Oczywiście, nie pokaże tego po sobie, będzie to ukrywał pod maską klasycznego „pfff, gdybym JA to zrobił to wyszłoby o wiele lepiej!”. Na ukazany wprost podziw Prusaka trzeba sobie zasłużyć, a jest to bardzo trudne. Możliwości jest kilka: Prusak zna osobę wyjątkowo dobrze i długo, jest pijany, jest dość mocno rozbity psychicznie. Tak, jak dwie pierwsze opcje są do osiągnięcia, tak spotkanie i rozmowa z mężczyzną podczas chwil słabości są już niemal niemożliwe. Prusy izoluje się i unika innych, gdy nie ma do pokazania nic poza swoją złością, frustracją i ruiną wewnętrzną.
Sam krytykę przyjmuje z honorem. Rzadko kiedy bierze ją do siebie, chociaż wyjątkowo niepochlebne słowa usłyszane od kogoś zaufanego potrafią niekiedy uderzyć i to mocno. Taka możliwość jest jednak zarezerwowana tylko dla wąskiego grona otaczającego albinosa, nie licz na to, że jakkolwiek zranisz Prusaka podczas gdy dopiero się poznaliście. Spłynie to po nim jak po kaczce.
Gilbert na co dzień wypowiada się w sposób swobodny i nieoficjalny. Nie ma w zwyczaju mówić na „pan”, „pani”, chociaż gdy tematy robią się poważne, a sam mężczyzna wydaje się raczej zainteresowany tematem, potrafi zachować odpowiednią powagę.
Niektórym będzie w to ciężko uwierzyć, ale Gilbert jest wysoce wykształconym człowiekiem. Lata w zakonie, później duże zainteresowanie edukacją i wojskowością, aż wreszcie nadmiar wolnego czasu przez ostatnie lata sprawiły, że jest on na bieżąco z dzisiejszymi nowinkami, a i wiedza sięgająca daleko w tył nie jest mu obca. Szkoda tylko, że Prusak rzadko korzysta z uzyskanej wiedzy podczas rozmowy.. no, chyba że okazuje się być ona idealnym argumentem przemawiającym za wyższością, chociażby pozorną, Prusaka.
Mimo tego, że przez stulecia Prusak był ściśle związany z religią, w zakonie spędzał całe miesiące i lata, a wiara była, a przynajmniej miała być, usprawiedliwieniem dla jego zachowań, dziś nie należy on do osób specjalnie wierzących. Wieloletnie zawirowania, tak polityczne, jak i wyznaniowe na jego terenach poskutkowały tym, że dziś Gilbert nie przywiązuje wagi do kościoła i pobożności. Nie można go jednak nazwać ateistą. Trafniejszym określeniem w jego przypadku mógłby okazać się deista. Sam Prus żartuje ze swojej dawnej pobożności, choć żarty z Zakonu toleruje tylko ze swojej strony- nikt inny nie ma prawa zarzucać czegokolwiek JEGO Zakonowi! W końcu to od niego zaczęła się cała zagilbistość albinosa!

„Zrozumiał on, ze historja Prus jest jednym, nieprzerwanym łańcuchem kłamstwa, wiarołomstwa, bandytyzmu, grabieży i mordów, że duch dziejów pruskich jest rdzennie podły a Prusacy są najpaskudniejszym narodem, zakałą ludzkości. [...] Pod płaszczem Krzyżaków z wielkim czarnym krzyżem, krył się miecz, krwią zbroczony, ich kościół był bastjonem a hasłem ich „ausrotten!“ Wytępić wszystkich! Oni nie dawali żyć nikomu.” 
Maciej Wierzbiński- „Pękły okowy”

Dlaczego tak, a nie inaczej: Przedstawienie mojego Prusa różnić się może od interpretacji Hidekaza. Wiążę się to z tym, że w mandze, jak i anime postacie kreowane są głównie na stereotypach. Postać Prusaka jest jednak na tyle skrzywdzona, że nie wyobrażam grać sobie Gilbertem takim, jak w oryginale. Starając się trzymać opisu Himy stworzyłam postać o głębszym (mam nadzieję) charakterze, próbując tym samym uwzględnić wizję historyczną. Przykro mi, jeśli takie przedstawienie charakteru tej postaci komuś nie odpowiada- większość w kreacji Prus w moim wykonaniu to headcanon (mimo tego, że zachowałam jako takie podstawy Himy). Have fun!

Wygląd:
Gdybyś nagle znalazł się w sytuacji, gdzie nie istnieje sztuczność i fikcja, a ludzie, jak w szeregu stoją przed tobą, wśród całego tego tłumu szybko rzuciłaby Ci się w oczy jego sylwetka. Wyróżnia się on z tłumu- nie przez szaloną fryzurę, nie przez jakąkolwiek ujmę, ale.. po prostu przez bycie sobą.
Pierwsze na co zwrócisz uwagę- jest strasznie blady! Wręcz anemicznie. Nie jest to spowodowane unikaniem słońca, a „wrodzoną” dolegliwością dosięgającą mężczyznę. Albinizm- to on jest głównym prowodyrem takiego, a nie innego wyglądu.
Gęsta, niezbyt odstająca czupryna rzadko wygląda, jakby jakoś specjalnie się nią przejmował (chyba że akurat chce zrobić na złość bratu przylizując je do tyłu..). Kosmyki są na tyle krótkie, że nie wchodzą na uszy, nie ma więc potrzeby spinać ich w żaden sposób, wiązać, czy szczególnie martwić się o to, że wlecą do oczu. Nie kręcą się także, nawet jeśli są całkowicie mokre- przyklejają się wtedy do ciała i zwisają smętnie. Są dość delikatne i lekkie, a dodając do tego fakt, że Gilbert nie nakłada na nic jakiś dziwnych specyfików- każdy delikatny podmuch wiatru porusza nimi jak chce, dodatkowego nieładu dodaje im fakt, że Gill lubi je czochrać. Wszystko to sprawia, że mogłyby uchodzić za całkowicie przeciętne.. gdyby nie kolor. Są śnieżnobiałe. Nie siwe, nie popielate- śnieżnobiałe, zależnie od światła wpadające w delikatny blond.
Tegoż samego koloru są brwi, przez co zdają się niemal niewidoczne na twarzy chłopaka. Są przeciętnej gęstości, rozsunięte od siebie, nieco zbyt długie co do proporcji twarzy. Efekt ten wzmagany jest przez fakt, że są one dość cienkie. Gilbert często widziany jest z jedną z nich uniesioną w geście, czy to przekory, czy lekkiej pogardy co do rozmówcy.
Tuż pod nimi znajdują się oczy- element, który jest często najmniej lubiany w całym wyglądzie Prusaka. Gdy w nie spojrzysz nie uderzy Cię ich piękno, czy głębia, a raczej odrzuci Cię ich wygląd. Mało kto jest w stanie długo znieść spojrzenie Gilberta- czerwone oczy to niekoniecznie powód do chwalenia się. Nie są one czysto czerwone- odrobina pigmentu zachowała się, co nadaje im lekko szare zabarwienie. Jeśli jednak jesteś daltonistą, zwrócisz uwagę raczej na inne ich cechy. Kształtne, owalne, proporcjonalne co do reszty twarzy okolone są gęstymi rzęsami. Problem w tym że są białe, jak całe owłosienie Gilberta, co za tym idzie- niemal w ogóle ich nie widać. Oczy osadzone są niezbyt daleko od siebie. Spoglądając w nie możesz odnieść wrażenie, że wyglądają dość.. pusto. Nie wyrażają zbyt wiele, są zimne i surowe, tylko gdy ich właścicielem kierują silne uczucia stają się skrzące i żywe.
Nos Gilberta jest raczej wąski, prosty, o nieco zadartym czubku. Nie wydaje się nieproporcjonalny w stosunku do reszty twarzy, nie jest bulwiasty, haczykowaty, garbaty. Jedynym jego mankamentem jest często schodzący nadmiernie naskórek- delikatna cera Prusaka w połączeniu ze słońcem nie radzi sobie dobrze.
Wąskie usta mężczyzny najczęściej wykrzywione są w cynicznym uśmiechu, a grymas pojawia się rzadko (np. gdy PanUwielbiającyKran zbyt bardzo chcę się spoufalać..). Są one lekko różowe, niewiele jednak odstające od barwy skóry wokół nich. Ich powierzchnia niejednokroć jest popękana i spierzchnięta (czemu mężczyzna stara się jak najbardziej zapobiegać), za co, po raz kolejny, winę ponosi jego specyficzne schorzenie.
Szyja Gilberta jest szczupła i należy raczej do tych o przeciętnej długości. Niemal zawsze zdobi ją Krzyż Żelazny, pamiątka po czasach, które nie zawsze były szczęśliwe, ale były też jednymi z lepszych.
Chłopak nie należy do wyjątkowych „pakerów”, nie można mu jednak zarzucić tego, że nie ma mięśni. Jest odpowiednio zbudowany, co odbiera jego ramionom wątłości, a sylwetce nadaje atletyczny wygląd. Wzrostem nie szaleje- całe 178 cm nie czyni z niego dryblasa, ale pozwala też nazwać mu się wysokim.
Nie gestykuluje zbyt często, przynajmniej na trzeźwo. Germańska krew pozwala mu na zachowanie pozorów normalności chociaż w tej dziedzinie. To samo tyczy się mimiki- nie wyraża zbyt wiele emocji na zewnątrz, szczególnie jeśli chodzi o te negatywne.
Na co dzień ubiera się raczej przeciętnie- ciemne, zazwyczaj czarne t-shirty, luźne bluzy, jeansy i sportowe buty albo glany- zależy od okoliczności. Na ważniejsze uroczystości częściej zakłada garnitur niż klasyczny mundur w kolorze (a jakże) pruskiego błękitu i oficerki. Nieduży ma sens chodzenie w mundurze nie istniejącego wojska.. Na ręce rzadko nosi coś oprócz zegarka, czasem zdarzy się, że założy do kompletu skórzaną albo rzemykową bransoletę. Można mieć wrażenie, że Prusak próbuje identyfikować się z jedną z popkultur (coś pomiędzy rockiem a punkiem z domieszką metalu- user jest ciotą i się nie zna), co jest błędem- lubi po prostu taki styl, nie wiąże się to z żadnymi poglądami.

Relacje:
Anglia - mieszane uczucia. Nie mieli ze sobą zbyt wiele wspólnego (ot jakaś tam wojna siedmioletnia i inne pierdoły~). Ich relację najlepiej opisać słowem „neutralna”. Gilbert nie czuje ciśnienia, żeby wyrzucać coś Brewce, Brewka nie powinien mieć do niego zbyt wielkich wątów.

Austria - nigdy nie pałali do siebie nadmierną sympatią. Przez większość wspólnej historii ich różnica zdań była aż nader duża. Łatwiej jest zliczyć momenty, kiedy stawali po jednej stronie barykady niż to, kiedy sprzeciwiali się sobie. W samym Austriaku Gilberta denerwuje ta nadmierna sztywność- w pełni rozumie on to, że do spokojnego życia potrzebny jest pewien dryl, ale przesady prezentowanej przez bruneta nie potrafi zrozumieć. Nie można powiedzieć, że albinos nie szanuje „kuzyna”. Wielokrotnie był pod wrażeniem jego siły, nie raz z nim przegrał. Nie chodzi tu jednak tylko o niegdysiejsze klęski Prusaka przeciwko Austrii, a o samą osobę Rodericha. Choć sam nigdy się do tego nie przyzna, nawet przed samym sobą- lubi słuchać jego gry. Toleruje jegomościa, czasem mniej, czasem bardziej.

Berlin - obecna stolica Ludwiga, rozwijająca się wcześniej pod jego pieczą. Miło patrzy mu się na dobre prosperowanie miasta, które służyło kiedyś jemu. Chociaż tyle mu zostało do roboty- narzekać na ISIS, na korki czy Polaków szwendających się po ulicach, cieszyć się z całej reszty. Trochę drażni go to, jak bardzo zmienił się charakter Berlinu przez ten czas, kiedy to Zachód sprawuje nad nim opiekę. Przez Ludwiga Berlin bardzo spoważniał, zrobił się sztywny i zasadniczy. Tylko po kilku dobrych piwach odzywa się w nim dawna swoboda. Trochę szkoda, bo i na piwo ciężko go zaciągnąć.

Dania - mają swoje za uszami, chociaż obecnie ich relacja jest dobra. Dopóki któryś z nich nie zacznie wyciągać na drugiego brudów (ehm, Szelzwig, ehm), to nie jest źle. I pogadać można, i piwka się napić... jeśli tylko nie pokłócą się o gatunek, czy markę. Co poradzić!

Francja - jeden z najlepszych przyjaciół- czemu? Sam Prusak tego nie wie. Nie raz stawali przeciwko sobie, mimo to teraz trzymają się blisko, a w swoim towarzystwie czują się pewnie i swobodnie. Rozmowy z Żabą sprawiają mu ogrom frajdy- szczególnie, że często są to wielogodzinne przepychanki słowne, albo, co zdarza się równie często, tematy tak sprośne, że nie jedna osoba poczułaby się zniesmaczona. Najlepsze jest to, że ich poczucie humoru pokrywa się niemal idealnie- żaden z nich nie bierze do siebie obelg drugiego, a wręcz cieszy się z co wymyślniejszych dogryzek. Nie to jednak pierwsze rzuci się w oczy tym, którzy obserwują ich z boku.. a ich ogromne ego. Nie ma na świecie dwóch równie zapatrzonych w sobie durniów. Aż dziw, że świat wytrzymuje jeszcze takie nagromadzenie narcyzmu i hipokryzji w jednym miejscu- ta mieszanka wybuchowa powinna już dawno eksplodować.

Germania - chwalebny (bardziej bądź mniej) pan, uznany za ojca. Chociaż nie da się Prusakowi nie przyznać przynależności krwią do narodów niemieckich- w pierwszej chwili podobieństwo charakterów jest niemal niewidoczne. Jednak, jeśli chodzi o wojskowość, przykładanie do obowiązków, jeśli Gilbert bierze coś na poważnie- wychodzi z niego wychowanie Germana. Gdy Papcio jeszcze chodził po tym świecie, młodemu Prusowi, wtedy jeszcze nawet nie państewku, bardzo zależało na tym, żeby był przez niego dobrze postrzegany.. a to, że nie zawsze wychodziło- nieważne! Najważniejsze, że obecnie albinos jest przekonany, że był oczkiem w głowie starego narodu..

Hiszpania - sytuacja ma się podobnie jak w przypadku Francji- przyjaźń jaka łączy całą trójkę, a przynajmniej jego i Hiszpana jest trudno wytłumaczalna. Znów, mimo wielu potyczek przeciwko siebie los postanowił zadrwić sobie z nich i stworzyć przyjaciół rozumiejących się bez słów. Tutaj jednak nie ma już aż takiej zgodności charakteru. Hiszpan, ze swoją naturą lekkoducha, a jednocześnie genialnego stratega, często jest lekarstwem na zły humor Prusa. Tak, jak Francis potrafi czasem albinosa zirytować- Tosiowi się to nie zdarza. Ot, według Gilberta, Toś jest po prostu za głupkowaty, żeby móc pozostać przy nim w jakikolwiek sposób zdenerwowany, czy smutny. Nie da się! Widząc tę ucieszoną mordę upaćkaną pomidorem nie da się być gburem. Jak Romano daje radę- to pozostaje tajemnicą.

Królewiec - stolica, z którą łączy go spora część historii. Gilbert traktuje go tak, jak traktuje Malbork- dużo dobrego, nie pozbawione złośliwych uszczypliwości Prusaka. Tyle dobrego, że Królewiec nie jest aż tak ślepo zapatrzony w postać albinosa. Dwóch takich nawet Prus by nie wytrzymał! Ich relacje pozostają na zdrowym poziomie, dogadują się ze sobą, choć od czasów utraty terytorium kontakty z byłą stolicą ukróciły się i osłabły.

Litwa - jeśli może kogoś nie lubić tak, ja Polaka- jest to Litwin. To od niego (a tym samym przez niego) wszystko się zaczęło- podbicie Prusów, późniejsze problemy Prusaka z Polską, ośmieszenie Gilba. Gdyby się laluś nie wtrącał i siedział cicho to nie byłoby całego tego rabanu! Różnica w zachowaniu albinosa względem Polaka, a Litwina jest taka, że w przypadku tego drugiego jest to tylko stara relacja, nie odświeżana jak u Feliksa. Przebywanie razem podczas należenia do tzw „bloku wschodniego” wcale nie polepszyło jednak relacji- Gilbert odnosi się do Taurysa z rezerwą, dłuższe przebywanie ich w swoim towarzystwie widocznie szkodzi dobremu humorowi obojga. W skrócie- nie lubimy się. Wzajemnie.

„Ziściło się odwieczne marzenie Zakonu Krzyżackiego, który dawno temu zdobył Prusy od podludzi, Słowian” 
 Cyril Mary Kornbluth

Malbork - była stolica, jednocześnie będąca pierwszą. Martin zasłużył sobie na sympatię ze strony Prusaka. Traktuje go może zbyt mało poważnie, ale od zawsze Marienburg był dla niego jak drugi Ludwig, którego może wychować po swojemu. Tak, jak przy Ludwigu się to nie udało, tak Malbork może być dla albinosa sukcesem. Jeśli dla Gilberta Martin to tylko „młodszy braciszek”, okazja do pogadania z kimś, wypicia piwa i wyluzowania się.. tak dla Martina Gill jest wręcz bóstwem. Co mu jak najbardziej pasuje! Chociaż jeden docenia ideał Prusaka w pełni... co czasem jego samego przeraża.

Niemcy - brat, którego Prusy nigdy by nie oddał.. No, może czasem.. może częściej niż czasem. Prawda jest taka, że na co dzień ta dwójka drze koty o wszystko o co można- o nieposprzątaną kuchnię, o godzinę wstawania, o piwo do wieczornego meczu. Wydawać by się mogło, że Prus szczerze nie cierpi tego ziemniaczanego sztywniaka- nic bardziej mylnego. Ludwig jest osobą, na której zależy albinosowi najbardziej. Cieszy się z każdego, najmniejszego sukcesu blondyna, martwi się problemami w jego państwie, z zewnątrz pozostając obojętną na cokolwiek skałą, udającą, że nie interesuje go istnienie jego braciszka. Gilbert wychował Ludwiga, obserwował jego wzrastanie w siłę, by na końcu zrezygnować (nie całkowicie zgodnie z własną wolą i dumą) z jakichkolwiek wpływów na politykę i dać mu wolną rękę. Tyle, ile Gill oddał na rzecz Niemca- nie oddał nikomu innemu. Nie mógłby nie interesować się tym, co Pyra robi z jego dorobkiem! Nie da się tak! Chociaż oboje z bratem wiedzą, że zależy im na sobie wzajemnie- nie okazują tego, nie przedstawiają światu wzajemnej relacji. Na co dzień żrą się jak wściekłe psy, narzekają na drugiego jak tylko mogą- jak prawdziwe rodzeństwo. Nie ma co rozczulać się nad drugim- tak nie zachowują się faceci tak twardzi, jak oni, ot co!

„Prusy (…) trwają zakorzenione w glebie Niemiec, zwarte ze swymi wszelkimi zaletami i dążeniami; muszą one trwać z Niemcami lub z nimi upaść.” 
Ernst Moritz Arndt

Polska - nopenopenope. Tego pana nie cierpi obecnie całą swoją duszą. Ich relacja przez lata stała się zawiła i trudna. Poczynając od neutralności Prusaka co do zielonookiego- dał mu szansę rozwoju, zaprosił do siebie, kończąc na tym, co teraz. Co z tego, że było w porządku, jeśli zaraz po tym zawiązał sojusz Litwą. Późniejsze wydarzenia tylko zapieczętowały nienawiść Prusaczka do Polaczka. Chociaż ten pierwszy raz bardziej tolerował Feliksa, raz mniej- od tamtej chwili nigdy go nie lubił. Faktem jest, że nie raz Prusy skrzywdził Polskę- ostatnich wydarzeń trochę żałuje, wcześniejszych ani trochę. Obecnie przebywać mogą siebie krótko i bez słów- z ust obu wylewa się jad, jeśli tylko się widzą, lub wchodzą na tematy ze sobą związane. „Love/hate” to nie jest. To zdecydowanie samo „hate”.

Rosja - dziś ma do tego pana zdanie mocno różne. Kiedyś wielcy wrogowie, później stające po jednej stronie wielkie mocarstwa, kolejno sprzeczki, wzloty. Aż w końcu pozostało raczej na tych mniej przyjemnych relacjach, które wiążą się między innymi z czasami w „bloku wschodnim”. Nigdy specjalnie nie bał się Rosji, czuł respekt- owszem, ale nie był to strach. Tak też jest do dziś. Jest świadom tego, że Ivan do maluczkich nie należy, łatwo go sprowokować, więc stara się choć trochę panować nad swoim marzeniem o autodestrukcji niewyparzonym językiem. Zdarzało mu się wypić z Rosjaninem, co nigdy nie kończyło się dobrze- kto jak kto, ale Gilbert mocnej głowy do wódki nie ma. Obecnie zachowują między sobą raczej neutralną relację, bez większych spięć, choć nie można powiedzieć, żeby albinos darzył Pana z Kranem sympatią.

 ”Prus Rosja się boi i nie umie obejść się bez nich. Chwilami ich niecierpi, ale słucha, ulega, nie śmie podnieść ręki.”
 Cecylia Niewiadomska

Śląsk - kiedyś wręcz obiekt obsesji Prusaka, dzisiaj.. luźna znajomość. Lubi dogryzać Śląskowi, jednocześnie.. trochę żal biedaka. Cały czas ktoś go przejmował, nie dziwne, że teraz ma problemy z tym, gdzie należeć (autonomia dla Ślązaków!). Jednak tolerancja występuje tutaj raczej z jednej strony. Śląsk nie wydaje się być osobą, która przepada za widokiem pruskiej twarzy, a spotkania ogranicza raczej  do minimum, czego w żaden sposób Gilbert nie utrudnia.. Bo i po co?

Węgry - to, jak teraz wygląda ich relacja często zależy od ich humoru i od długości przebywania obok siebie- im dłużej, tym ciężej im ze sobą wytrzymać. Mimo wszystko Prusak lubi Elkę. Jeśliby wymazać wszelkie nieporozumienia, konflikty, dogryzania, spory, zatargi, kłótnie (5 lat później..) to można by było nazwać tę dwójkę przyjaciółmi. Wybaczy nawet nawalanie patelnią po łbie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ze strony Prusaka dalej to dość dobra relacja- mimo że ma Węgierce za złe to, że tak spoufalała się swego czasu z Austrią. W przeciągu historii ich stosunki wielokroć się zmieniały- z początku najlepsi przyjaciele, popsucie relacji, znów częściowa ich naprawa, to znów oddalenie się od siebie. Zdecydowanie los nie chce, żeby ich relacja była idealna. Kwestią sporną jest to, czy to na pewno los, a nie równie burzliwe charaktery tej dwójki...

Włochy Połnocne - przez częste spotkania Ludwiga z tym głupkowatym chłopaczkiem zdążył Włoszka polubić. Tym bardziej, że wcześniej zdarzyło im się stanąć po jednej stronie. Jest to jednak raczej relacja niezbyt skomplikowana, wręcz prosta, polegająca po prostu na wzajemnej sympatii obojga.. zresztą, Feliciano mało kogo nie lubi!

Relacje z innymi - Opisane zostały najważniejsze relacje, które miały największy wpływ na kształtowanie postaci bądź po prostu nie wypadało ich pominąć. Masz postać z którą Prus powinien mieć relację? Widzisz inaczej stosunki z którąś z twoich OC? Napisz do mnie! Zgłaszam gotowość do obgadania poszczególnych relacji, dopisania ich tutaj, czy uwzględnienia w fabule. Nie gryzę~

Inne informacje i ciekawostki:
(user ich nie lubi. Nie bić za ilość):

- Prusak ma słabość do słodyczy... i to wszystkich. Niezależnie, czy to cukierki, czekolada, czy wata cukrowa- gdy zechcesz go poczęstować, lepiej nie dawaj mu całej paczki do ręki, bo możesz jej nie odzyskać (czyt. nie ma opcji, byś ją odzyskał).

- Przez ostatnie lata z nudów albinos łapał się wielu rzeczy, tak więc czuje się zobowiązany mieć swoją opinię o wszystkim.. to nic, że może się nie znać! Pewne czynności sprawiają mu jednak na tyle dużo frajdy, że może się pochwalić większą wiedzą- przykładem może być gra na flecie poprzecznym, czy na gitarze (czym to zaraził się nie tak dawno temu).

- Nie, pupilem Gilberta nie jest kurczak. Obecnie u boku mężczyzny krząta się średniego wzrostu pies imieniem Otis- Gryfon Korthalsa. Albinos wcale nie obraziłby się, gdyby miał w domu cały zwierzyniec- zwierzęta lubi i jedyne, za którymi specjalnie nie przepada to koty. Team dogs!

- Krzyżacy znani byli jako świetni piwowarzy. W średniowiecznych Prusach piwo warzono głównie z jęczmienia i pszenicy, chmiel nie był aż tak popularny. Piwo wzrosło wtedy do rangi produktu pierwszej potrzeby dla przedstawicieli każdej klasy społecznej bez względu na wiek- służyło za kaloryczny i wartościowy posiłek przy niskiej cenie (dniówka robotnika wynosiła ok 30 feningów, piekarza ok. 100, podczas gdy litr piwa kosztował 2-3 feningi). Piwo pito w dużych ilościach szacowanych na ok. 2 litry dziennie.
zaczerpnięte z: Andrzej Klonder, Adam Płoski.

- Prawo jazdy po raz pierwszy zostało wydane w Prusach w roku 1888. Nie było ono powszechnym dokumentem- uzyskał je Karl Benz, którego sąsiadom wyjątkowo przeszkadzał hałas i nieprzyjemny zapach wydzielany przez jego auto.

- Za to ma prawo nienawidzić Prusa każde młode istnienie. To bowiem u niego pierwszego wprowadzono obowiązek szkolny. Model tego, obowiązującego do dziś, systemu edukacyjnego został stworzony wraz z reformą na początku XIX wieku. Twórcą owego systemu został ogłoszony Karl Freiherr vom Stein zum Altenstein, który wprowadził m.in. podział szkół na ludowe, średnie i uniwersytety.

- Prus wie, że jest fajny
- Lubi być uświadamiany, że jest fajny
- Fanki spokojnie mogą rzucać mu staniki~


"War is the national industry of Prussia". 
Honoré Gabriel Riqueti de Mirabeau


Lubię pociągi, przecież jeżdżą specjalnie dla mnie c:


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Sob Sie 13, 2016 5:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo
Admin
avatar

Join date : 22/05/2016
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pełna zagilbistość- nie mdleć z wrażenia!   Sob Sie 13, 2016 5:29 pm

Nie podoba mi się. xD
AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Pełna zagilbistość- nie mdleć z wrażenia!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» [UWAGA SPOILERY] WASZE WRAŻENIA PO FILMIE [UWAGA SPOILERY]
» II piętro - Zakażenia Magiczne
» Zakażenia Magiczne
» Tematy do założenia opisania

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia: Insane World :: FORUMOWE "MUST HAVE!" :: Karty postaci-
Skocz do: